O dollfie dowiedziałam się całkiem przypadkiem od znajomej, która poprosiła, abym jej owo "coś" narysowała. Zapytałam co to i z czym to się je, potem zaczęłam grzebać w internecie i ...wpadłam. Jak każda nowa w tym świecie osoba zachwycałam się prawie każdą, szukając tej jednej wymarzonej i rozpaczałam dlaczego dollfie są takie drogie
Zdecydowałam się na MNF Shushu, wtedy jeszcze sprzedawaną przez Luts. Uzbierałam pieniądze i zamówiłam ją jakoś w lipcu 2007r.
Silje przybyła do mnie we wrześniu (po okropnie długim, w moim ówczesnym pojęciu, oczekiwaniu).
Lalka to jednak nie wszystko. Prócz peruk, oczu, butów najwięcej pieniędzy wydaje się na ciuchy. Ja postanowiłam, że szyć będę sama.
Szyję od sierpnia 2007, nie kończyłam żadnej szkoły, kursu krawieckiego ani nic z tych rzeczy. Cały czas się uczę. Człowiekowi potrzeba dużo cierpliwości, bo jednak ciuchy nie są za duże, no i kombinowania, jeśli nie wychodzi tak jak się chce, a często się to zdarza...

Szycie zawsze mnie interesowało jeśli liczy się "szycie" dla Barbie, lecz jeszcze bardziej zajmowało mnie projektowanie ciuchów.
Maszynę sprawiłam sobie jakoś w lutym 2007 ale stała cały czas bo trochę bałam się do niej siąść.
Dopiero zamówienie lalki mnie do tego zmobilizowało.
Od mojej pierwszej dollfie-Silje wzięła się nazwa: Silje's Boutique, która "firmuje" moje ciuchy.
Silje's Boutique proudly presents: Dresses for your doll.