Ostatni tydzień/półtora ciągle przychodzę z pracy zmęczona. Najchętniej kładę się na łóżku i czytam, lub oglądam jakieś filmy, byle tylko nie musieć się utrzymać pionowo na krześle...
To chyba ta pogoda...Zawsze zwalam na pogodę XD ale coś w tym musi być.
Odbija się to niekorzystnie na moim szyciu, bo zamiast wdrażać własne projekty w życie, szyję tylko to, co muszę. Mam w planach najbliższych co najmniej te szparagowe kimona i suknię dla Nefertiri. Z obecnym zapałem do pracy jednak daleko nie zajdę...
Zamówień mam już spokojnie do połowy kwietnia. A mówiłam sobie, że żadnych waitlist w tym roku. Ciężko jednak tak bez listy, gdy ludzie piszą z prośbą o wpisanie. Nie chciałabym, aby czekało się u mnie na swoją kolejkę 2 czy 3 miesiące, ale co zrobić? Maszyną nie jestem.
Jedno jest pewne- bardzo mi miło, gdy ktoś jest w stanie tyle czekać.
Aa! Znalazłam jeszcze jedną sukienkę, którą przerobię. Tym razem chyba dla Kassandry.
Mam jeszcze jedną nie dokończoną szparagową sukienkę.
Teraz będę szyła w ramach komisza suknię dla rosettki. Taką w sumie balową, w czerni, jakiej jeszcze szparagom nie szyłam. Jak tylko ją zobaczyłam w grudniu to skojarzyła się się postaciami z Lady Oscar. Nie tyle z wyglądu, bo suknie np. Marii Antoniny a ta to dwie różne bajki, lecz z proporcji- od pasa w dół. Pas- długa, długa spódnica i wreszcie podłoga. Nie mogę znaleźć odpowiedniego rys., ale kto oglądał, ten może pamięta, widoczne jest to najlepiej, jak Antonina jest już dorosła.
Długie nogi rosettki powinny stworzyć podobny efekt
-
Jubiliee:
-
naomi tiana:
-
mio:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›